SŁODKIE POSTANOWIENIA 2012
artykuł dwudziesty, 2.01.2012

Rok 2011 przeszedł jak z bicza strzelił. Ani się człowiek obejrzał, a tu już trzeba zmienić kalendarz, przyzwyczaić się do zapisywania nowej daty (ciekawe jak długo odruchowo będę pisać 2011?). Urodziny, Wielkanoc, wakacje, Boże Narodzenie i… już. 12 miesięcy, cztery kwartały, zima, wiosna, lato, jesień i znów zima (chociaż wszystkie te pory roku były do siebie dość podobne). I znów 31 grudnia. I znów wystrzeliły korki od szampana. I znów trzeba pomyśleć, co by w tym swoim życiu zmienić, poprawić, ulepszyć… Czy jak je urozmaicić. Nie byłabym sobą, gdybym z okazji Nowego Roku nie zdecydowała się na pewne „postanowienia”. Być miła dla ludzi, mniej się denerwować, nie przeklinać, schudnąć, zrobić to, nie robić tamtego itd. itp. W końcu kiedy, jak nie w Nowy Rok, je postanawiać? Niech początek 2012 będzie motywacją także do pewnych kroków poprawiających nasze zdrowie. Może właśnie dziś jest ten dzień, kiedy warto ustalić, co mogę zrobić dla siebie i swojej cukrzycy? Jeśli jeszcze nie wymyśliliście „Postanowień 2012” pozwólcie, że Wam w tym trochę pomogę.
1. Hemoglobina HbA1c. Osiągnąć zalecane wartości przy małej amplitudzie :)
No cóż, hemoglobina to główny wskaźnik, który sugeruje, na ile bezpieczne dla mojego zdrowia jest moje radzenie sobie z cukrzycą. Chyba nikomu nie muszę przypominać, że im wyższe i poziomy hemoglobiny i im dłużej się utrzymujące, tym większe ryzyko różnego rodzaju powikłań. Jakie są zalecane? Wedle różnych instytucji – różne… Polskie Towarzystwo Diabetologiczne mówi: mniej niż 6,5 %. ISPAD – międzynarodowa organizacja zajmująca się przede wszystkim cukrzycą u dzieci i młodzieży (a co za tym idzie – cukrzycą typu 1) sugeruje: mniej niż 7,5%. Zalecenia różnią się pod względem rodzaju cukrzycy, wieku i sytuacji – przede wszystkim związanej z planowaniem ciąży. Kobiecie, która mając cukrzycę typu 1, chce urodzić zdrowe dziecko, zaleca się, by hemoglobinę miała mniejszą niż 6,1 %. Mniej niż 6,1?! Biorąc pod uwagę, że intensywne obniżanie HbA1c też nie jest zalecane przygotowania do „obniżki” trzeba zacząć wcześniej, żeby potem nie było niespodzianki. Piszę z damskiej perspektywy, a co z męskiej? No cóż, wiecie, że stężenie cukru we krwi wpływa na cały organizm. Słownie: cały. I nie ma w tym tajemnicy, że wysokie stężenia cukru we krwi mogą też wpływać na potencję. Jeśli więc nie przemawiają do Was straszydła związane ze stopą cukrzycową, zmianami na dnie oka itd. itp. pomyślcie chociaż o prokreacji. Choć teraz nie musimy mieć nic w planach, to prędzej czy później się one pojawią. A szkoda obudzić się z ręką w nocniku… Im wcześniej zaczniemy myśleć o HbA1c, naszym zdrowiu i tym jakie będzie w przyszłości – tym lepiej.
2. Dopasować częstotliwość pomiarów do wymogów cukrzycy.
Pierwszym krokiem do poprawy HbA1c powinno być dopasowanie ilości pomiarów do naszych potrzeb. Sama hemoglobina to jednak tylko pewna część obrazu sytuacji - podobne poziomy mogą mieć osoby, u których stężenie cukru we krwi nigdy nie wyskakuje powyżej 250 mg/dl, i takie, u których ponad 300 zdarza się na co dzień. Niestety, pewnie częściej zdarzają im się tez niedocukrzenia… Żeby osiągane poziomy hemoglobiny miały lepszą moc, powinny być związane ze stabilnością cukrów. Bo im więcej wzlotów i upadków z przecukrzeń i niedocukrzeń, tym gorzej, bez względu na poziom HbA1c.
Dlatego tak istotne jest mierzenie cukru we krwi. Bo prawda jest taka – nie da się wszystkiego wyczuć. Większość z nas odczuwa zbyt niskie lub zbyt wysokie glikemie. Ale czy ktoś z Was czuje różnicę miedzy 90, 150 czy 190? Wątpię. A jeśli podajemy insulinę bez pomiarów (o ile ją podajemy na jedzenie, bo z tym też bywa czasem problem), to nawet jeśli podamy odpowiednią dawkę, to nagle ni z tego ni z owego może się zrobić 270 mg/dl. Czemu? Bo czuliśmy się dobrze, wszystko było ok, zjedliśmy banana, podaliśmy tyle co zawsze… Ale „wyjściowe” stężenie cukru we krwi przed posiłkiem było 190 mg/dl. A czy po jedzeniu cukier wraca to pozycji wyjściowej, czy jednak trochę rośnie? Rośnie. I stąd nagłe 270 mg/dl…
Nie robiąc pomiarów najzwyczajniej w świecie utrudniamy sobie życie. Krążymy po omacku. I po co? Nie mówię, żeby od razu mierzyć cukier co godzinę, dwie godziny dziennie – bez przesady. Jeśli ktoś ma w miarę ustabilizowane cukrzycowe życie, to nie musi robić 15 pomiarów dziennie (w drugą stronę też nie należy przesadzać, bo czasem ani insulina, ani jedzenie nie ma jeszcze prawa wpłynąć na glikemię, a my już mierzymy, żeby sprawdzać, czy wszystko działa – tylko po co kłuć palce, skoro to i tak nic nie wniesie?). Optymalną ilością wydaje się być liczba 6-8 pomiarów na dobę. A pamiętajcie, że przy pompie insulinowej, 4 pomiary dziennie to absolutne minimum. I nie są to wyssane z palca widzimisię lekarzy, tylko rzecz wynikająca z logiki – przeczytajcie sobie jeden w wcześniejszych artykułów o „Kwasicy z przypadku”…
3. Wyciągać wnioski z pomiarów.
Do czego służy dzienniczek samokontroli? Do dobrego samopoczucia rodziców i lekarzy – pomyśli sobie większość młodzieży. Cóż, kto z nas nigdy nie próbował wpisywać do dzienniczka wyników po paru dniach, tygodniach, „z pamięci” (często zawodnej), albo w ogóle – czy ktoś z Was jeszcze taki dzienniczek prowadzi? Sprawa jest jasna i zrozumiała: dobrze, że komuś w ogóle cukier chce się zmierzyć. A jeszcze żeby to gdzieś zapisać? Na początku cukrzycy, zaraz po diagnozie, albo przy zmianie trybu leczenia, korzystanie z dzienniczka jest bardzo ważne. Potem możemy zaś korzystać z dzienniczków elektronicznych, bo przecież nasze glukometry mają pamięć, którą potem spokojnie można odczytać w komputerze. I szczerze taki przegląd glikemii polecam. Po co? Żeby wyciągać wnioski. Bo zawsze może być coś do poprawienia i do nauczenia się na przyszłość. Świetne do tego rodzaju analiz są glukometry, które mają opcje określania czy dany wynik jest przed czy po posiłkowy. A gdy jeszcze możemy wpisać ile zjedliśmy, jak to jest w systemie Accu-Chek Combo, tym lepiej możemy sprawdzić, gdzie robimy błąd, jeśli raz na jakiś czas „wyskakują” nam duże cukry.
4. Korzystać z opcji pompy i wiedzieć, ile się je.
Wiem, że często się nie chce. Że skoro już robimy tego bolusa na jedzenie to „i tak jest dobrze”. Do tego zazwyczaj robimy na oko. Nie ma w tym nic złego – w końcu nasze porcje i posiłki są raczej powtarzalne. Jednak raz na jakiś czas warto zrobić sobie rachunek sumienia i sprawdzić, ile tak serio się zjadło tych wymienników. I węglowodanowych, i białkowo-tłuszczowych. Bo choć zawsze wydawało nam się (tabele wymiennikowe), że jedna kromka chleba to jeden wymiennik, to jeśli choć raz zważymy naszą standardową kromkę wszystko jedno jakiego chleba, to wyjdzie nam tam 1,5 wymiennika. I warto to wiedzieć, raz na jakiś czas zweryfikować ile tych wyników jest, bo tylko wtedy możemy określić, czy nasz wskaźnik insulina-wymiennik jest poprawny, czy potrzebuje pewnych modyfikacji. No i jeśli już wiemy jak liczyć WBT, wiemy, że w standardowych dwóch kanapkach z masłem i szynką/serem jest co najmniej 2 WBT, co pojawia się także w standardowym obiedzie (spaghetti, kotlet z ziemniakami, naleśniki, pierogi itp.), no to logiczne jest, że musimy sobie podać na to bolusa przedłużonego. I zapewniam Was – standardowe posiłki przy standardowej polskiej diecie wymagają bolusów wielofalowych. I naprawdę warto je robić, bo nagle się okazuje, że można mieć dobry cukier po pizzy, czy wieczornym grillu.
5. Jeść wedle zasad zdrowego żywienia
Temat jedzenia się pojawił, więc muszę go kontynuować. Dobre cukry to nie wszystko. To co i ile jemy, wpływa na całe nasze zdrowie i funkcjonowanie, a także na potencjalne ryzyko innych chorób w przyszłości. Wszyscy wiedzą, że jedzenie słodyczy codziennie, a co drugi dzień Fast-foodów nic dobrego do naszego organizmu nie wniesie, a to, co może przynieść, to ewentualne szkody i problemy z utrzymaniem wagi. Dlatego zachowajmy odrobinę rozsądku. To, że cukrzyca już nie nakazuje nam utrzymywania rygorystycznej diety, nie znaczy, że możemy sobie pozwalać na wszystko. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy tylko jedne narządy. I szkoda je nadwyrężać. Dlatego niech przyświeca nam myśl o zasadach zdrowego żywienia, takich, jakie sugeruje się wszystkim ludziom, także tym bez żadnych problemów zdrowotnych. A jeśli raz na jakiś czas pozwolimy sobie na pewne odstępstwo – naprawdę nic się nie stanie. Byleby to było raz na jakiś czas.
6. Do pracy rodacy… Więcej ruchu!
Nic tak nie poprawia nastroju, zdrowia, a także stężeń cukru we krwi, jak sport. Pisałam o tym nie raz, więc teraz dodam krótko: sport jest arcyważny dla dobrego funkcjonowania człowieka i jego dobrego zdrowia w przyszłości. Dlatego kiedy jak nie dziś postanowić o przynajmniej 30 minutach wysiłku fizycznego dziennie? To najlepsza inwestycja dla zdrowia. Dla każdego!
7. Nie myśleć za dużo o cukrzycy :) Po prostu – żyć aktywnie. Z cukrzycą.
Biorąc pod uwagę wszystko, co napisałam wcześniej, również z wszystkimi poprzednimi artykułami publikowanymi przez Mam Pasję, ten postulat może Wam się wydawać nieco dziwny. Ale prawda jest taka, że im bardziej będziemy naturalnie podchodzić do cukrzycy, im bardziej będzie nieodłączną częścią naszego życia, a nie niechcianą towarzyszką, która tylko nam je uprzykrza, tym łatwiej nam się będzie żyć. Pamiętajmy, że w ciągu doby cukrzyca oznacza właściwie tylko poświęcenie paru – parunastu minut na kilka pomiarów, zastanowienie się nad dawką insuliny i podanie jej. I koniec. W międzyczasie żyjemy całym naszym życiem – uczymy się, pracujemy, spotykamy ze znajomymi, bawimy z dziećmi, siedzimy w internecie, gramy na komputerze, piszemy prace, poświęcamy się naszej pasji. Cukrzyca oczywiście wiąże się ze wszystkim co robimy w takim sensie, że różne nasze działania mogą wpływać na stężenie cukru we krwi i odwrotnie. Ale jeśli stosujemy podstawowe zasady bezpieczeństwa – czyli odpowiednio podajemy insulinę, korzystamy, z tego, co daje nam technika, mierzymy stężenie cukru kilka razy na dobę, to możemy czuć się ze swoim życiem z cukrzycą całkowicie bezpiecznie. I możemy zdobyć olimpijskie mistrzostwo, pobiec w maratonie, czy zdobyć Mount Everest. Możemy też mieć swoje inne, małe-wielkie sukcesy.
I właśnie tego – małych i dużych sukcesów, a także dogadania się ze swoją cukrzycą i dopasowania jej do naszego życia z okazji Nowego Roku 2012 Wam życzę. Wszystkiego dobrego!
Katarzyna Gajewska
www.edu-cukrzyca.pl
Do góry