Accu-Chek®

Wielkość czcionki: Zmniejsz Powiększ

WitamyZaloguj się | Rejestracja

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła?

Podziel się Wyślij Wydrukuj

Wybierz opcję podziel się:

Zamknij  X

Poleć stronę znajomemu

Wszystkie pola muszą być wypełnione

Uwaga: jeśli chcesz wysłać informację pod kilka adresów email, oddziel adresy przecinkiem.

Życie codzienne z cukrzycą

Artykuły Katarzyny Gajewskiej

Codzienne życie z cukrzycą jest pełne wyzwań i pytań. Poprosiliśmy Katarzynę Gajewską, psycholog, edukatorkę, która sama ma "słodką przyjaciółkę" o przygotowanie cyklu artykułów, mających na celu pomóc w codziennym życiu z cukrzycą.
Zapraszamy do regularnego odwiedzania strony Accu-Chek. Dwa razy w miesiącu będziemy publikować nowy, interesujący artykuł.

Katarzyna Gajewska - należy do zespołu diabetologicznego Poradni Diabetologicznej Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Szkoli młodych diabetyków w radzeniu sobie z chorobą, prowadzi także psychologiczne warsztaty dla rodziców. Od początku 2010 roku wraz z prof. Ewą Pańkowską współtworzy i współprowadzi szkolenia z praktycznych zagadnień związanych z życiem z cukrzycą. Jest członkiem ISPAD.
Wiedzę teoretyczną wspiera własnym doświadczeniem – ma cukrzycę typu 1 od 1987 roku.
Jest licencjonowanym nurkiem i żeglarzem.

CUKRÓW SZYBOWANIE

artykuł dziewiętnasty, 14.12.2011

Ale miesiąc przed nami! Święta Bożego Narodzenia, Sylwestra, początek karnawałowych zabaw… Wolne dni, mnóstwo pysznego jedzenia, tańce, hulańce, swawole i… alkohol. Tylko jak tu to wszystko opanować pod względem cukru i insuliny?

Pierwsza przeszkoda – „wigilie” w pracy i szkole. No tak – im bliżej 24 grudnia, tym więcej świątecznych spotkań, ciast, sałatek, czekoladowych „mikołajów” i pierniczków. Jedna, druga, trzecia wigilia – i tak codziennie. Tu trochę śledzika, tam piernika… a cukry rosną. Musimy się przygotować także do takich zmian. Jesteśmy na penach? Cóż, tłustego śledzika powinniśmy sobie odpuścić i postawić raczej na słodycze. Jesteśmy na pompie? Bez dwóch zdań potrzebujemy bolusa wielofalowego, szczególnie, gdy najpierw zjemy czekoladkę, kwadrans później ciasteczko, potem śledzika, sałatkę, chlebek, piernika… Dawkowanie insuliny w postaci kilku niedużych bolusów standardowych co 15 minut może wiązać się z późniejszym niedocukrzeniem. Pamiętajmy, że analog insuliny szybkodziałającej ma szczyt działania o ok. 1,5-2 godzin od momentu podania. Jeśli więc co kwadrans pojawi się szczyt działania z „małego bolusika”, to właściwie – tych kilka szczytów będzie jak jeden długi i mocny szczyt. Nastąpi kumulacja, insulina będzie działała znacznie mocniej i dłużej niż zwykle – i w konsekwencji – możemy mieć później spore niedocukrzenie. Dlatego bezpieczniej jest nastawić sobie bolus przedłużony (wtedy nie otrzymujemy 1-2 j. na raz, ale dawkę rozłożoną w czasie – np. 4 jednostek na 4 godziny, co powoduje, że otrzymujemy 0,1 j. co 6 minut i jesteśmy w stanie uniknąć hipoglikemii). Brzmi skomplikowanie, ale mówiąc wprost: lepiej rozłożyć taki bolus w czasie i malutkie dawki (0,1) otrzymywać co kilka minut, niż co kwadrans-pół godziny podawać sobie skumulowane wartości 1-1,5 jednostki na raz. Uff…

Świąteczne jedzenie – cukrów szybowanie

Druga przeszkoda – święta. Wszyscy wiemy, że święta Bożego Narodzenia wiążą się z wielką ucztą. Jedzenie zaczynamy w czasie kolacji wigilijnej, a kończymy – drugiego dnia świąt. Sama wigilia na penach jest bardzo trudna do opanowania. Dlaczego? Ponieważ większość z tradycyjnych dwunastu potraw, to potrawy białkowo-tłuszczowe, albo mieszane. Ryba po grecku, śledź, karp, kapusta z grochem czy grzybami – nic, tylko białko i tłuszcz. Barszcz z uszkami, kluski z makiem, kutia – w znacznej większość węglowodany. A pierogi? Mieszane. Potrawy oczywiście się zmieniają w zależności od tradycji, ale tradycyjnie w polskiej kuchni mieszamy różne rodzaje jedzenia. I jeśli zjemy choć kilka potraw – to możemy mieć pewność, że potrzeba na to bolusa wielofalowego. Gdybyśmy dali tylko zwykły – ok, po dwóch godzinach od pierwszego posiłku cukry możemy mieć całkiem niezłe. Ba, nieźle może być nawet nieco później. Ale nie zdziwmy się, kiedy w nocy (na pasterce?!) zaatakuje nas wielkie przecukrzenie. 24 grudnia – jeszcze bardziej niż zwykle – potrzebujemy dwóch rodzajów dawkowania insuliny. I nie wahajmy się ich użyć!

Wigilia to dopiero początek. Po rozpakowaniu prezentów, uczta i konsumpcja trwa do rana: tu makowiec, tam piernik, w międzyczasie pierniczki. Następny dzień – nie lepszy: w dniu Bożego Narodzenia uroczyste śniadanie, obiad i kolacja. I każda z potraw wymagać będzie od nas znów bolusa wielofalowego. Zwłaszcza, gdy chleb smarujemy masłem, jemy wędliny, kiełbaski i kosztujemy pysznej jarzynowej sałatki (standardowa wersja – z dużą ilością majonezu). Obiad? Chyba nikogo nie muszę przekonywać, że gdy jemy dwa dania (zupa – wszystko jedno jaka), albo gdy jemy tylko drugie danie, zawsze musimy zabezpieczyć tę tłustą część insuliną. Mięso, ryby, pierogi, naleśniki – 99 proc. obiadów składa się zarówno z węglowodanów, jak i białek, i tłuszczów. A jeśli posiłek składa się ze wszystkiego, potrzebuje dwóch fal bolusa. A co z kolacją i podwieczorkiem? To, co wcześniej. Pierniczki pierniczkami, ale serniki, makowce, czy ciepła bądź zimna kolacja zawiera sobie wszystkie rodzaje pożywienia: węglowodany, białko i tłuszcz. Jeśli jeszcze objeść się mamy zamiar przed snem, to możemy być pewni, że przedłużona część bolusa musi iść. W nocy nasz metabolizm zwalnia, zwalnia się także wchłanianie tłuszczów. Jedyna opcja na uniknięcie sporej hiperglikemii to dawka insuliny rozłożona w czasie. Pytanie – w jakim? Cóż, to zależy od ilości tego tłuszczu. Według tzw. „metody dwójki” do ilości wymienników białkowo-tłuszczowych (WBT - jakoś musimy je oszacować) dodajemy cyfrę 2 i wychodzi nam ilość godzin. Np. jeśli jem 3 wymienniki białkowo-tłuszczowe, to zaprogramuję bolusa przedłużonego na 5 godzin. Jeśli jem 1 WBT – ustawię pompę na 3 godziny. Druga z metod jest „zero-jedynkowa”, a raczej „cztero-ósemkowa”: jeśli jem standardowy posiłek (mniej niż lub równo 3 WBT) – zaprogramuję bolusa na czas 4 godzin. Jeśli jem coś większego i bardziej tłustego (zestaw z McDonalds, czy właśnie – wielką kolację wigilijną z ciastami) – programuję na 8 godzin. Komu bardziej jaka metoda pasuje – tego wybór. W każdym razie, gdy jemy dużo – musimy zaprogramować pompę na długi czas…

Szampańska zabawa… Ale z umiarem

Święta, święta i po świętach, ale już za chwilę – sylwester! A tu do uczty (albo i bez uczty) dochodzi wątek szampańskiej zabawy. Znając życie – z alkoholem. Słyszeliście pewnie takie hasła, że mając cukrzycę nie można pić alkoholu, bo alkohol „obniża cukier”. W pewnym sensie jest w tym stwierdzeniu źdźbło prawdy. Czy osoba z cukrzycą nie może pić alkoholu? Cóż – nikomu alkohol nie jest wskazany i nikogo nie będę zachęcać do picia. Ale jeśli już pijemy, to warto wiedzieć, co w związku z tym – i jak się do tego przygotować pod względem radzenia sobie z cukrzycą. Podobnie ze słodyczami – wszyscy wiemy, że nie są polecane nikomu. Ale jeśli już jemy – to przynajmniej wiedzmy jak zachować poprawne glikemie.

Żeby zrozumieć wątek alkoholowy, musimy wiedzieć, co wpływa na stężenie glikemii, skąd mamy źródła cukru w organizmie. Pierwszym podstawowym źródłem jest pokarm – jedzenie, napoje. To przede wszystkim dzięki niemu cukier we krwi wzrasta. Drugim źródłem jest zaś wątroba, która w razie potrzeby uaktywnia swoje „zapasy” związanej glukozy w postaci glikogenu. Rozpad glikogenu w glukozę powoduje zaś hormon przeciwstawny insulinie, czyli glukagon. To właśnie dlatego, gdy z powodu ciężkiego niedocukrzenia my nie jesteśmy już w stanie nic zjeść, ratunkiem jest zastrzyk z glukagonem (GlucaGen). Jego podanie zadziała w ten sposób, że te wątrobowe zapasy zamienią się w zwykłą glukozę i cukier we krwi nam wzrośnie. Niestety zdarza się, że czasami – wątroba nie działa, albo jest zajęta innymi procesami niż rozpad glikogenu. Kiedy do takiej sytuacji dochodzi? No właśnie wtedy, gdy pijemy alkohol. Alkohol – szczególnie wysokoprocentowy i w dużej ilości – mocno obciąża wątrobę. Więc w sytuacji, gdy cukier się nam obniża, glikogen w glukozę się nie zamieni. Przez to, że wątroba będzie zaś zajęta rozkładem alkoholu, nie będzie zwiększać stężenia cukru we krwi i tym samym – łatwiej do niedocukrzenia dojdzie, nawet rano następnego dnia po imprezie! Do tego wszystkiego dochodzi inny aspekt działania alkoholu – gdy jesteśmy bardziej „wyluzowani”, słabiej reagujemy na sygnały niedocukrzenia. Nie wyłapiemy go na początku, tylko wtedy, gdy będzie już naprawdę nisko. A wtedy, jedynym ratunkiem będzie jedzenie. Bo glukagen – nie zadziała. Warto o tym pamiętać, bo jeśli doprowadzimy się do takiego stanu, że nie rozpoznamy niedocukrzenia i w konsekwencji dojdzie do utraty przytomności, to zastrzyk z glukagonem też nam nie pomoże (wątroba będzie zajęta i „oleje” GlucaGen)… Brzmi to poważnie, i – szczerze mówiąc – takie jest.

Dlatego właśnie mówi się, że picie alkoholu przez osoby z cukrzycą jest niewskazane. Natomiast, jeśli w sylwestrową zabawę zaangażujemy nieco rozsądku i rozumu, będziemy wiedzieć jak się zabezpieczyć przed niedocukrzeniem, nie będziemy szaleć z alkoholem, by móc w porę rozpoznać sygnały niskiego cukru – nic nie powinno się zdarzyć. Możemy też sobie dopomóc jedzeniem: wystarczy jeszcze przed imprezą dużo i tłusto zjeść (a takie porady dotyczą przecież każdego osobnika, który planuje suto zakrapiane bale). Wtedy będziemy pewni, że przez cały wieczór będziemy mieć zabezpieczenie w postaci późno podnoszących glikemię tłuszczów i białek. A podczas samej zabawy – unikajmy wysokoprocentowych alkoholi, na korzyść tych „spokojniejszych”. Pamiętać też należy, że podczas tańców i swawoli mamy więcej ruchu niż zazwyczaj i insulina działa mocniej – więc z dawkowaniem insuliny – ostrożnie. Możemy nawet uznać, że taki sylwester – czy bal karnawałowy – to po prostu wysiłek fizyczny, do którego odpowiednio musimy się przygotować, a więc np. czasowo zmniejszyć bazę…

A więc – bawmy się, korzystajmy z uroków życia, świętujmy, jedzmy, wejdźmy w nowy rok z dobrym nastrojem. Ale pamiętajmy, że do tego wszystkiego, żeby dobrze się czuć podczas całego tego świętowania, musimy choć trochę pomyśleć o dawce insuliny. A gdy porwą nas sylwestrowe tany, miejmy na uwadze, że musimy zareagować już na pierwsze objawy niedocukrzenia. Bo potem zareagować może być już trudniej… A, no i nie rozleniwiajmy się za szybko. Święta miną i trzeba będzie wrócić – do normalnej formy, także tej jedzeniowej

Wesołych, spokojnych, „normoglikemicznych” Świąt!:) A szczęśliwego nowego roku „pożyczę” w następnym tekście.

Katarzyna Gajewska

www.edu-cukrzyca.pl

Do góry

Smacznie z cukrzycą

Szukasz smacznych przepisów kulinarnych? Zarejestruj się w Klubie "Mój Accu-Chek" i wykorzystaj nasze pomysły pysznych potraw. Więcej.

Na niniejszej stronie internetowej, adresowanej do szerokiego grona odbiorców, podano informacje o produktach. Informacje te mogą być niemożliwe do uzyskania w inny sposób; mogą też niektórych krajów nie dotyczyć. Zaznacza się, że firma Roche nie bierze odpowiedzialności za korzystanie z informacji niezgodnych z procedurami i przepisami prawnymi oraz z zasadami rejestracji lub użytkowania obowiązującymi w kraju zamieszkania użytkownika danego produktu.