Nie można łatwo rezygnować!
Z wielką przyjemnością prezentujemy tekst Basi Wójcik, którą poprosiliśmy o opisanie historii swojego zmagania z cukrzycą. Basia przedstawia tutaj wszystkie rozterki i problemy, z jakimi się borykała. Przyznaje, że często nie potrafiła sobie poradzić z rzeczywistością i pokazuje jak doszło do jej przemiany. Warto przeczytać!
Cukrzyca? Ale jak to?!
Miałam 16 lat gdy obudziłam się ze śpiączki w szpitalu i powiedziano mi: „masz cukrzycę”.
W mej głowie urodziło się pytanie: „ile czasu będę tu leżeć, aby wyzdrowieć?”. Lekarka wytłumaczyła mi, że to choroba, która będzie mi towarzyszyć do końca życia, lecz są metody na ograniczenie jej wpływu na organizm.
Nie miałam pojęcia czemu ja mam cukrzycę? Zawsze myślałam, że cukrzyca jest skutkiem spożywania zbyt dużych ilości słodyczy…hehe ;) a to wcale nie tak.
Dwa tygodnie spędziłam w szpitalu, zapoznając się ze swoim organizmem na nowo, by wyczuć spadek czy wzrost poziomu cukru, aby nauczyć się posługiwać penami, robić sobie zastrzyki, przeliczać wymienniki. To wszystko było dla mnie takie nowe, skomplikowane. Dopiero co poszłam do liceum, a tu takie zmiany.
Powrót do rzeczywistości po wyjściu ze szpitala
Chodziłam do liceum sportowego, poza szkołą trenowałam piłkę nożną, robiłam to co kocham.;) Lecz gdy zachorowałam, wszystko się odwróciło... o 180stopni.
Bałam się wrócić do szkoły, bałam się pójść na trening. Bałam się, że zasłabnę. Dużo osób radziło mi, żebym zmieniła szkołę. Sugerowano mi, że będzie wymagała ode mnie zbyt dużego wysiłku. W pewnych chwilach denerwowało mnie to, że za bardzo się ludzie mną przejmują. Ciągle słyszałam, że mam się pilnować, wciąż pytania czy mam coś słodkiego, ostrzeżenia, żebym uważała na siebie. Wciąż zwracanie uwagi, że czegoś nie mogę zrobić, coś nie jest dla mnie...heh traktowali mnie jak ułomną, a nie jak zdrową osobę z lekką niepełnosprawnością.
Tymczasem ja uparcie wciąż chodziłam do szkoły sportowej, przecież mówiono mi w szpitalu, że wysiłek fizyczny dobrze wpływa na tą chorobę. Pilnowałam się strasznie.
Wszystko było w porządku do momentu, gdy poszłam na pierwszy trening po pobycie w szpitalu. Spadł mi cukier tak bardzo, że nie mogłam grać. Siedziałam na ławce.;/ To w tamtym momencie było najgorsze. Kocham aktywność i nie rozumiałam jak do tego dochodzi, że nie mogę jej wykonywać. Myślałam sobie tak: „chcę grać, a nie mogę bo głupi cukier…”. Zdarzało się to często. Nawet, gdy chciałam pojeździć na rowerze, wracałam po godzinie, bo nie mogłam dalej jechać. To było dla mnie straszne. Wracałam do domu, zamykałam się w pokoju i nie chciałam z nikim gadać. Nie potrafiłam sobie z tym wszystkim poradzić.
Rodzina i znajomi dodali mi skrzydeł
Nie dawałam sobie rady z treningami...zrezygnowałam, w szkole mało z kim gadałam. W pewnym momencie nawet nie potrafiłam sobie zrobić zastrzyku, nie chciałam go robić, nie jadłam. Ale miałam coś, co chyba było najważniejsze w tym momencie - wsparcie w znajomych i rodzinie… dawali mi siłę słowami: „Ty zawsze byłaś silna, nie daj się jakiejś cukrzycy. To ty masz mieć nad nią władze...”
Wtedy zdecydowałam się, że muszę przejąć kontrolę nad cukrzycą.
Nie można łatwo rezygnować
Chciałam wrócić na treningi, niestety miałam już za dużo lat, by zacząć znów. Bardzo żałuje, że tak długo czasu minęło, aż postanowiłam walczyć i pokazać, że to ja jestem starsza, to ja masz nad nią władzę! Uświadomiłam sobie to troszkę za późno. Teraz pozostała mi tylko aktywność dla samej siebie.
Gram w piłkę ze znajomymi, jeżdżę na rowerze, chodzę na basen, na imprezy. Żyję jak normalna, zdrowa osoba, tylko z większym wyrozumieniem dla cukrzycy. Mam ją i tego nie zmienię, nauczyłam się z nią żyć, akceptuję to.
Teraz jak mi spadnie cukier, usiądę spokojnie, posiedzę, napije się czegoś i potem kontynuuje aktywność. Nie jest nas nic w stanie ograniczyć!! Dlatego nie można rezygnować łatwo. Teraz już to wiem.
Teraz mam 22 lata i jestem pełna szczęścia. ;) Mam pracę, którą lubię, mam drugą połówkę, którą kocham i mam cukrzyce, z którą żyję jak z przyjaciółką. Razem w zgodzie jesteśmy silniejsze.;)) Pozdrawiam i jeszcze raz napisze: Nie poddawajmy się tak łatwo, nie rezygnujmy z czegoś co kochamy, małe nie powodzenia przytrafiają się każdemu z nas, ale niech nas nie powstrzymują!!
Basia Wójcik
Do góry