PIERWSZY DZIEŃ W SZKOLE... Z CUKRZYCĄ
artykuł jedenasty, 17.08.2011
Jeszcze tylko dni, godziny, minuty i… zadzwoni pierwszy szkolny dzwonek. 1 września zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim – pierwszy dzień w szkole. Rodzice dzieci z cukrzycą mają nie lada problem. Do tej pory ich pociechy albo siedziały w domu, albo były pod pełną opieką w przedszkolu. Teraz pojawia się nowa szkolna rzeczywistość. Starsze dzieci, a właściwie już młodzież, też mają powody do niepokoju – nowa szkoła (gimnazjum, liceum) to nowi koledzy, nowi nauczyciele i także nowe wątpliwości. Nad tym co komu mówić, o co można prosić nauczycieli, jak sprawić, by pobyt dziecka w szkole był bezpieczny i bezstresowy dla wszystkich – dzieci, rodziców i nauczycieli - zastanawiają się także rodziny dziecka w wieku szkolnym, u którego dopiero co zdiagnozowano cukrzycę i po paru tygodniowej przerwie spowodowanej pobytem w szpitalu, musi wrócić do szkoły… W poniższym artykule postaram się zasugerować pewne rozwiązania.
Pierwszy dzień w szkole. Dla rodziców - trudniejszy
Jak dziś pamiętam swój pierwszy dzień w szkole. Prawda jest taka, że już nie mogłam się doczekać. Miałam granatową sukienkę z białym kołnierzykiem i byłam absolutnie gotowa na wszelkie wyzwania… od razu zakolegowałam się z nowymi znajomymi z klasy, bawiłam się na rozpoczęciu roku i nie mogłam się doczekać pierwszego dnia prawdziwej nauki. A co pamięta moja mama? Pewnie stres – to jak to teraz będzie, Kasia pierwszy raz tyle godzin poza domem, kto się będzie nią zajmował, kto zmierzy stężenie cukru we krwi? Kto ewentualnie zrobi zastrzyk? A jak coś się stanie?
Niepokoje rodziców związane z pójściem dziecka z cukrzycą do szkoły są bardzo uzasadnione. W końcu oddają swoje pociechy w ręce obcych (przynajmniej na początku) ludzi, którzy wcale nie muszą mieć jakiejkolwiek wiedzy na temat samej cukrzycy i życia z nią. I właśnie z tą perspektywą – że nauczyciel, wychowawca, dyrektor – nie wiedzą czym cukrzyca jest. I że pierwszym krokiem powinno być tłumaczenie na czym polega cukrzyca, a w związku z tym – opieka nad małym „cukiereczkiem”. Najlepiej byłoby opowiedzieć o nowym uczniu i jego przypadłości wszystkim pracownikom szkoły, z którymi będzie miał on do czynienia. Jeśli jednak jest to zbyt trudne do zorganizowania, warto porozmawiać przede wszystkim z wychowawcą, nauczycielem w-f i szkolną pielęgniarką (o ile jest).
Co powiedzieć?
Od czego zacząć? Od przedstawienia dziecka. Przecież przede wszystkim to będzie nowy uczeń, nowy członek wielkiej szkolnej rodziny. Przyszły pierwszoklasista (a zarazem jego opiekunowie) ma jednak na głowie trochę więcej obowiązków – i o tych obowiązkach – związanych z cukrzycą warto powiedzieć w następnym punkcie. Co powiedzieć o cukrzycy? Przede wszystkim to, co jest ważne z perspektywy nauczyciela – warto podkreślić, że nie jest to choroba zakaźna (nie każdy musi o tym wiedzieć), że do tej pory nieznane są faktyczne przyczyny zachorowania, że jest to choroba przewlekła, a wiec taka, która będzie towarzyszyć dziecku nieustannie, i że leczenie opiera się na dawkowaniu insuliny. Można także wytłumaczyć, że celem leczenia każdego dziecka z cukrzycą jest takie dawkowanie insuliny, by unikać jej nadmiaru i niedoboru. A aby wiedzieć, ile insuliny potrzeba (to oczywiście duże uproszczenie), należy mierzyć stężenie cukru we krwi. W tym miejscu warto zaprezentować urządzenia, które są nieodłącznym „bagażem” osoby z cukrzycą. Zaprezentować glukometr, pokazać jak działa, jak wykonać pomiar. A w zależności od terapii – krótko wytłumaczyć co to jest „ten komputerek, który dziecko ma zawsze przy sobie” – czyli pompa insulinowa lub czym są peny i jak się ich używa. Jeśli mówimy o cukrzycy wszystkim pracownikom szkoły, to na tym można skończyć opis naszych „akcesoriów”. Jeśli zaś pragniemy – a i wychowawca oraz dyrektor wyrażą na to zgodę – by najbliższy opiekun ucznia umiał zaprogramować podstawowe funkcje pompy insulinowej (np. bolus prosty, zatrzymanie pompy) oraz potrafił samodzielnie wykonać pomiar stężenia cukru we krwi, to najlepiej byłoby, byśmy dokładnie pokazali jak to robić, zapisali schematyczną instrukcję i ustalili w jakich sytuacjach (np. przed obiadem) do pomiaru glikemii czy programowania pompy miało by dochodzić. Kwestią, która na pewno musiałaby być mocno przemyślana, jest to, co i kiedy dziecko w szkole będzie jeść. Czy obiady w szkole, tak jak jego rówieśnicy? Czy wcześniej przygotowane posiłki w domu? Od tego zależy kwestia wyliczania dawek insuliny – jeśli to rodzic przygotowuje posiłki, może wtedy dołączać karteczkę do posiłków. Jeśli dziecko miałoby jeść obiady w szkole – warto by wcześniej zapoznawać się z menu i na tej podstawie wyliczać zjadając przez dziecko wymienniki, również przesyłając specjalny „liścik”. Inną metodą może być stały kontakt telefoniczny z opiekunem – na podstawie relacji nauczyciela dotyczącej posiłku, jakie dziecko zjadło (np. 2 łyżki ryżu, kotlet, marchewka), rodzic sam ocenia, ile podałby swojej pociesze insuliny i o zaprogramowanie takiej dawki prosi. Trudno wymagać od nauczyciela, by sam wiedział ile jednostek insuliny dziecku podać. Warto więc od samego początku ustalić ramy współpracy w tym zakresie. Jednocześnie warto porozumieć się w sprawie czasu pomiarów – kiedy, w jakich sytuacjach, czy to wychowawca miałby robić pomiar, czy przypilnować dziecko, by je zrobiło. Wszystko trzeba wcześniej ustalić, a rodzice – muszą wcześniej przemyśleć.
Najważniejsze – rozpoznawanie stanów „zagrożenia”
To, co wszyscy nauczyciele mający kontakt z dzieckiem powinni wiedzieć, to ryzyko jakie wiąże się z dawkowaniem insuliny, a więc hiperglikemie i hipoglikemie. Warto wszystkich uprzedzić, że u nowego ucznia może dochodzić do takich stanów i jednocześnie warto bardzo krótko opisać jakie są ich przyczyny, szczegółowo przedstawić, jakie są objawy i jak można te stany rozpoznać, a przede wszystkim – jakie jest postępowanie. Warto by nauczyciele wiedzieli, że jeśli dziecko zachowuje się inaczej niż zwykle, albo samo sygnalizuje złe samopoczucie, to najczęściej tego przyczyną są wahnięcia stężenia cukru we krwi. I że temu stanowi, można szybko zaradzić. Jeśli chodzi o hiperglikemie, sugeruję, by decyzje w sprawie ewentualnej korekty podejmowali rodzice, a jej programowanie należało do wychowawcy. Wspólnie należałoby także ustalić, jakie stężenie glikemii wymagałoby dodatkowej reakcji. Jeśli chodzi o hipoglikemie, również można ustalić wcześniejszy kontakt telefoniczny z rodzicami. Jednakże, by nie przedłużać tego stanu, warto by nauczyciel wiedział co robić, gdy wynik pomiaru wskaże np. 60 mg/dl. Może warto wypisać, co dać dziecku przy jakim stężeniu – np. dwie tabletki glukozy, gdy stężenie jest mniejsze niż 80 mg/dl, a większe niż 60 mg/dl. Istotną rzeczą jest także przedstawienie największego zagrożenia, jakim jest możliwość hipoglikemii z utratą przytomności. Warto nauczycieli przygotować, że coś takiego MOŻE się zdarzyć, ale jednocześnie trzeba ich uspokoić, że przy obecnej kontroli – glukometrach i pompach insulinowych, podobne wydarzenia należą do rzadkości. Warto przekazać także, co w podobnej sytuacji należy zrobić – w dużym skrócie – po prostu zadzwonić po pogotowie i rodziców. A jeśli w szkole jest obecna pielęgniarka – warto zostawić w jej gabinecie Glucagen i wytłumaczyć w jaki sposób i kiedy należy go użyć.
Dobrym pomysłem wydaje się być spisanie wszystkiego na kartce. Nie tyle w formie „kontraktu”, ale instrukcji, które pozwoliłyby wychowawcy i innym nauczycielom poczuć się pewniej, a rodzicom – bezpieczniej. Można także pomyśleć o specjalnie przygotowanej broszurze skierowanej do nauczycieli (możesz ją pobrać bezpłatnie po zalogowaniu się do klubu "Mój Accu-Chek" - KLIKNIJ), przypominający czas „szkolenia” może być także wydruk prezentowanych informacji wszystkim uczestnikom dyskusji. Oczywiście zagadnienie „pierwszego dnia w szkole” to kwestia bardzo indywidualna – jedni rodzice organizują takie spotkanie samodzielnie, inni proszą o to edukatorów (np. Edu-Cukrzycę). Jedni chcą organizować apele dla całej szkoły przedstawiające ucznia z cukrzycą, inni proszą wychowawcę, by na początku krótko wytłumaczył klasie, dlaczego jeden z ich kolegów musi wykonywać takie, a nie inne czynności. To Wy-rodzice musicie się zastanowić, czego oczekujecie od opiekunów Waszych dzieci. Powinniście mieć jednak na uwadze, że podejście roszczeniowe, czy wymagania, którym osoby nie znające w ogóle tematu cukrzycy, nie potrafiłyby – i nie chciały – sprostać, nie ułatwią współpracy ze szkołą. To jak będzie ona przebiegać zależy od obydwu stron.
Wszystko zależy od ludzi…
Warto również wiedzieć, jakie jest stanowisko Ministerstwa Zdrowia dotyczące opieki nad uczniem z chorobą przewlekłą. Według niego, „W czasie nieobecności pielęgniarki w placówce oświatowej - w sytuacji, gdy stan zdrowia dziecka wymaga podania leku lub wykonania innych czynności (np. kontroli poziomu cukru we krwi u dziecka chorego na cukrzycę…) - czynności te mogą wykonywać również inne osoby (w tym: samo dziecko, rodzic, nauczyciel), jeżeli odbyły przeszkolenie w tym zakresie.” To co jest także istotne, to stwierdzenie, że „(…)Osoby przyjmujące zadanie muszą wyrazić na to zgodę, zaś posiadanie wykształcenia medycznego nie jest wymogiem koniecznym. Delegowanie przez rodziców uprawnień do wykonywania czynności związanych z opieką nad dzieckiem oraz zgoda pracownika szkoły i zobowiązanie do sprawowania opieki winny mieć formę umowy (ustnej lub pisemnej) pomiędzy rodzicami dziecka przewlekle chorego, a pracownikiem szkoły”.
Te zasady dotyczą każdej szkoły, do której uczęszcza dziecko z cukrzycą, nie tylko przyszły pierwszoklasista. Podobne przeszkolenie należy również przeprowadzić, gdy cukrzyca zdiagnozowana zostanie w sytuacji, gdy dziecko już uczęszcza do szkoły. W tej sytuacji może być o tyle „łatwiej”, że nauczyciele nie są już obcymi ludźmi, samo dziecko jest też nieco starsze i prawdopodobnie wszyscy będą chcieli pomóc dotychczas zdrowemu koledze odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dużym ułatwieniem dla rodziców jest także wiek ucznia z cukrzycą i stopień jego odpowiedzialności. Gdy dziecko idzie do gimnazjum, aż tak dokładne tłumaczenie jak obsługiwać się pompą czy gleukometrem nie wydaje się być potrzebne. W końcu pomiar dziecko potrafi zrobić samo, także programowanie bolusa należeć powinno też do niego. W tej sytuacji warto jednak i tak przygotować wszystkich nauczycieli, że hipoglikemie i hiperglikemie mogą się zdarzyć. I że gdy dziecko sygnalizuje złe samopoczucie, wcale nie musi to oznaczać, że chce uniknąć pisania sprawdzianu. Warto podkreślić, że w sytuacji dużego przecukrzenia i niedocukrzenia zdolności poznawcze ucznia mogą być nieco ograniczone – dlatego gdy dojdzie do takich stanów, warto uprzedzić nauczycieli, że mogą one się wtedy wiązać z prośbą o zwolnienie z zajęć…
Uczeń z cukrzycą – po prostu uczeń!
To, co jeszcze warto przekazać nauczycielom ucznia z cukrzycą (w każdym wieku), to fakt, że od nich zależeć będzie bardzo dużo. To od nich zależeć będzie, czy dziecko będzie miało możliwość normalnego rozwoju (przede wszystkim społecznego), czy będzie mogło być pełnoprawnym członkiem klasowej społeczności, czy tym „outsiderem”, który z powodu cukrzycy np. nie może jechać na klasową wycieczkę. Podejście nauczycieli może mieć bardzo duże znaczenie, dlatego już na samym początku warto uprzedzić ich, by sami nie traktowali ucznia z cukrzycą jako „innego”, „ciężko chorego”, bo jego rówieśnicy będą wtedy uważać podobnie, w podobny sposób o sobie będzie myślał także sam uczeń. A jeśli nauczyciel spyta nas to czego my w takim razie oczekujemy, to odpowiedzmy mu, że zrozumienia dla pewnych stanów i zachowań ucznia, dyskretnej opieki, a gdy dziecko jest małe i może mieć problem z rozpoznawaniem stanów hipo- i hiperglikemii, wyczulenia na „inne niż zazwyczaj” zachowania.
A co z kolegami z klasy? Organizować apele, ogłaszać na samym początku liceum, że „się ma cukrzycę”? Cóż, to też zależy od indywidualnych potrzeb. Jedno jest jednak pewne - cukrzycę trudno ukryć. A im bardziej my sami będziemy chcieli ją ukrywać, tym powodujemy większe ryzyko, że nikt nam nie pomoże, gdy tej pomocy będziemy potrzebować i tym większym szokiem dla rówieśników będzie np. nasza hipoglikemia. Im bardziej naturalnie my sami podejdziemy do tego zagadnienia, tym normalniej będą nas traktować inni. Nie jako „tych z cukrzycą”, tylko kolegę/koleżankę, który po prostu – ma cukrzycę. Ale przede wszystkim jest świetnym kumplem i uczniem.
Katarzyna Gajewska
www.edu-cukrzyca.pl
UWAGA! UWAGA! UWAGA!
Trwają zapisy na bezpłatne warsztaty Edu-cukrzyca prowadzone przez prof. Ewę Pańkowską i Katarzynę Gajewską.
"Cukrzyca w praktyce - reedukacja" - spotkanie kierowane jest do osób, które już od lat żyją z cukrzycą typu 1, a szkoleń edukacyjnych w zakresie praktycznego radzenia sobie w różnych sytuacjach (które mogą wpływać na przebieg choroby), albo nie miały wcale, albo już jakiś czas temu. Przypomnimy sobie co to jest cukrzyca i dlaczego musimy przyjmować insulinę. Powiemy sobie jak najskuteczniej radzić sobie z wysiłkiem fizycznym, jak radzić sobie w chorobie, ze stresem oraz jak uniknąć kwasicy. Będziemy także dyskutować o tym jak poradzić sobie z cukrzycowymi problemami w szkole, na wyjeździe czy w pracy.
Partnerem warsztatów Edu-cukrzyca jest marka Accu-Chek
Warszawa; 10 września 2011 roku (sobota)
ZAPISY NA SZKOLENIE ORAZ WSZELKIE DODATKOWE INFORMACJE - info@edu-cukrzyca.pl
Do góry