Accu-Chek®

Wielkość czcionki: Zmniejsz Powiększ

WitamyZaloguj się | Rejestracja

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła?

Podziel się Wyślij Wydrukuj

Wybierz opcję podziel się:

Zamknij  X

Poleć stronę znajomemu

Wszystkie pola muszą być wypełnione

Uwaga: jeśli chcesz wysłać informację pod kilka adresów email, oddziel adresy przecinkiem.

Życie codzienne z cukrzycą

Artykuły Katarzyny Gajewskiej

Codzienne życie z cukrzycą jest pełne wyzwań i pytań. Poprosiliśmy Katarzynę Gajewską, psycholog, edukatorkę, która sama ma "słodką przyjaciółkę" o przygotowanie cyklu artykułów, mających na celu pomóc w codziennym życiu z cukrzycą.
Zapraszamy do regularnego odwiedzania strony Accu-Chek. Dwa razy w miesiącu będziemy publikować nowy, interesujący artykuł.

Katarzyna Gajewska - należy do zespołu diabetologicznego Poradni Diabetologicznej Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Szkoli młodych diabetyków w radzeniu sobie z chorobą, prowadzi także psychologiczne warsztaty dla rodziców. Od początku 2010 roku wraz z prof. Ewą Pańkowską współtworzy i współprowadzi szkolenia z praktycznych zagadnień związanych z życiem z cukrzycą. Jest członkiem ISPAD.
Wiedzę teoretyczną wspiera własnym doświadczeniem – ma cukrzycę typu 1 od 1987 roku.
Jest licencjonowanym nurkiem i żeglarzem.

 

A może… ekstremalnie?

artykuł dziewiąty, 15.07.2011

„Nie ma geniuszu bez ziarna szaleństwa” – mawiał jeden z najznamienitszych filozofów Starożytnej Grecji - Arystoteles. Również w dzisiejszych czasach tzw. „szaleństwo” zdaje się być jak najbardziej zalecane. Znany pisarz Paulho Coelho w jednej ze swoich książek twierdzi, że „...są w życiu chwile, w których trzeba podjąć ryzyko i dać się ponieść szaleństwu”. Trudno się z nim nie zgodzić – pytanie tylko, co owe szaleństwo oznacza. Dla jednych „szaleństwem” może być całonocna impreza na koncercie znanej gwiazdy, dla innych – decyzja o wyjeździe na rok do Kongo. Dla jeszcze innych – popularnych „Jackassów” z MTV – szaleństwo to np. walka jeden na jeden z 5-metrową anakondą, walki na gaśnice czy corrida z bykiem, gdzie ubrany na czerwono torreador walczy z bykiem z zamkniętymi oczami. Ich myśl przewodnia to „bez ryzyka nie ma zabawy” (no risk, no fun). Cóż – różni ludzie, różne potrzeby. Jednak co, gdy potrzebę „zrobienia czegoś szalonego” mają osoby z cukrzycą typu 1?

Ekstremalnie z cukrzycą?

Cukrzyca typu 1 to choroba wymagająca pewnego uporządkowania, odpowiedzialności, systematyczności. Wymaga od nas odpowiedniego dawkowania insuliny, a co za tym idzie wyliczania wymienników z posiłków, które zamierzamy jeść, przewidywania w jakim stopniu podniesie nam się glikemia w stresującej sytuacji i oczywiście – systematycznej kontroli glikemii, by jak najwcześniej móc zareagować na niedocukrzenia i przecukrzenia. „Idealnym diabetykiem” byłaby osoba, która zawsze je posiłki o tych samych porach, zawsze je to samo i w tych samych ilościach i dawkę insuliny na nie ma dokładnie ustaloną (a może w ogóle nic nie je?), do tego w ogóle się nie stresuje, nie choruje, a najlepiej żeby w ogóle nie uprawiała sportu, bo sport przecież obniża cukry. Oczywiście ten opis nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – po prostu wskazuje czynniki, które wpływają na poziom naszej glikemii i sprawiają, że jej kontrola może być nieco utrudniona.

Jak sami pewnie wiecie, tak żyć się oczywiście nie da – wielu z nas prowadzi zwyczajne życie, bardzo podobne do zdrowych osób, wcale też nie takie spokojne. Są wśród nas jednak również ludzie, którzy potrzebują do optymalnego funkcjonowania wielu różnych bodźców i motywatorów, również tych najbardziej szalonych. Co więcej – są wśród nas również ludzie, dla których właśnie fakt zachorowania na cukrzycę stał się główną motywacją, by czerpać z życia jeszcze więcej.

Na sam szczyt

Do takich osób z pewnością zalicza się Ilona Kwarta – mama dwójki dzieci, diabetyczka i… pasjonatka wspinaczki wysokogórskiej. W 2008 roku jako jedyna Polka z cukrzycą stanęła na najwyższych szczycie obu Ameryk – wysokiej na 6962 m n. p. m. Aconcagua, wcześniej – zdobyła Mont Blanc (4810 m n. p. m.) i Kilimandżaro (5895 m n. p. m.). A w 2010 roku wyruszyła w podróż po ekwadorskiej dżungli w ramach „Accu-Chek Ecuador Diabetics Expedition 2010”. Ilona na cukrzycę typu 1 zachorowała stosunkowo późno – w wieku 27 lat. I co ciekawe – wcześniej wcale jej tak do wysokich gór nie ciągnęło. Przyznaje, że nową pasję odkryła… właśnie dzięki cukrzycy. - Pragnęłam udowodnić samej sobie, że choroba mnie nie zniszczy, nie będzie mną rządziła ani dyktowała mi, co mam robić! Kto wie, może gdybym była zdrowa, to tak wysoko nigdy byśmy się nie wspinali? – zastanawiała się w jednym z wywiadów.

Na koniec świata

Podobne zainteresowania do Ilony ma Amerykanin Will Cross – jak do tej pory jedyny diabetyk na świecie, który zdobył dwa bieguny, wspiął się na najwyższe szczyty górskie wszystkich siedmiu kontynentów, w tym na Mount Everest, podczas pobytu na Grenlandii zdobył 15 nieznanych do tej pory szczytów, a także… na piechotę przeszedł Saharę. Żeby jeszcze dopełnić „ekstremalność” jego życia, warto dodać, że jest również tatą… szóstki dzieci! Will zachorował na cukrzycę mając 9 lat. I choć na początku na pewno stanowiła dla niego pewną trudność, nie stała się barierą przez spełnianiem największych marzeń. Już jako 17-latek postanowił walczyć o swoją pasję. Zgłosił się do programu, w ramach którego miał spędzić miesiąc w głębi ameryki Południowej, w argentyńskiej Patagonii. Z powodu cukrzycy jego wniosek został jednak odrzucony – organizatorzy uznali, że to zbyt ryzykowne zarówno dla niego, jak i reszty członków ekspedycji. Will nie dał jednak za wygraną –napisał list do głównego fundatora - Księcia Karola, w którym podkreślił, że cukrzyca nie jest dla niego przeszkodą i problemem. Książę Karol postanowił zaś dać mu szansę. A Will wykorzystał ją z nawiązką!

Jak udowadniają nam Ilona i Will, cukrzyca wcale nie musi być przeciwwskazaniem do ekstremalnych przeżyć. Jednak z cukrzycą trzeba się do nich znacznie lepiej przygotować: Ilona Kwarta na wyprawy zabiera ze sobą mnóstwo cukru, glukozy, krówek, zapasową pompę, kilka glukometrów, pasków i oczywiście peny. Wszystko musi tak zabezpieczyć, by ekstremalne warunki temperaturowe nie sprawiły, że zepsuje się jej insulina. Podobnie Will Cross – przygotowanie do takich wypraw na biegun czy na Saharę – szczególnie pod względem cukrzycowym – to nie lada wyzwanie. Oczywiście nie każdy ma ochotę spędzać czas w temperaturach np. minus 50 stopni Celsjusza. Ale o „odrobinie szaleństwa” pewnie myślał niejeden z Was. Skok na bungee? Nurkowanie? Skoki spadochronowe? Czemu nie!?

Uzależnienie od adrenaliny?

David Nevins, który zachorował w wieku 13 lat, zawsze chciał latać. I w końcu – zaczął spełniać swoje marzenia. Systematycznie skacze na bungee (nawet z przełęczy Kolorado, z wysokości 320 metrów!) i uprawia tzw. skydiving, czyli swobodne spadanie z kilku tysięcy metrów, by na końcu otworzyć spadochron. Nevins wraz z kolegą ze studiów założył organizację „No limits”, która zachęca innych diabetyków do ekstremalnych przeżyć: w 2005 na raz z samolotu ze spadochronami wyskoczyło 134 osób z cukrzycą!

Musicie jednak wiedzieć, że według definicji, taki rodzaj sportów ekstremalnych wymaga „ponadprzeciętnych umiejętności, odwagi i działania w warunkach dużego ryzyka, często zagrożenia życia”. Nieodłączną cechą tych sportów jest wydzielanie się adrenaliny – hormonu stresu. A pamiętacie co się w tym czasie dzieje z naszą glikemią? No tak – glikemia rośnie. Trzeba więc przewidywać, że cukry zamiast spadać – tak jak w czasie zwykłego wysiłku fizycznego – rosną. Gdy skakałam na bungee poziom mojego stresu, szczególnie przed samym podjęciem decyzji o skoku, był gigantyczny – godzinę przed samym skokiem musiałam istotnie zwiększyć bazę, a tuż przed samym rzuceniem się w przepaść – oczywiście odpiąć pompę (żeby mi przypadkiem gdzieś nie spadła). Sporty ekstremalne mają też to do siebie, że może być trudno je przerwać np. gdy zdarzy nam się hipoglikemia (trudno zjeść glukozę latając na paralotni lub nurkując). Dlatego o glikemii i potencjalnym ryzyku niedocukrzenia muszę myśleć na długo przed samym zejściem pod wodę. Moje przygotowania trwają od śniadania – nie jem samych węglowodanów, tylko także tłuszcze i białka, by podnosiły mi glikemię później, właśnie wtedy gdy będę pod wodą. I oczywiście – znacznie częściej mierzę cukier, by wiedzieć jakie są tendencje. Jeśli spada przed zejściem pod wodę, to na pewno muszę coś wcześniej zjeść. Metodą prób i błędów pod względem glikemii można opanować każdą czynność – nurkowanie i skoki spadochronowe też.
Cukrzyca nie musi być przeciwwskazaniem do niczego! A jeśli nie wierzycie, posłuchajcie Willa Crossa: „Chcę pokazać, że jeśli ja jestem w stanie kontrolować cukrzycę w tak skrajnych warunkach, w jakich się wspinam, to nikt nie powinien czuć, że cukrzyca może go powstrzymać przed robieniem czegokolwiek” – napisał na swojej stronie internetowej i dla wielu z nas powinna to być myśl przewodnia.

Katarzyna Gajewska

www.edu-cukrzyca.pl

PS Więcej o Willu Crossie w najnowszym numerze magazynu „Active. Ciesz się życiem”, a o Ilonie Kwarcie i jej wyprawach:

http://www.facebook.com/note.php?note_id=173051789375724

http://www.facebook.com/note.php?note_id=162284010452502

http://www.facebook.com/note.php?note_id=159313134082923

http://www.facebook.com/note.php?note_id=155212037826366

http://www.facebook.com/note.php?note_id=151486464865590

Do góry

Accu-Chek ActiveGlukometr Accu-Chek Active

Dobre pomysły...lepszy wybór! Wypróbuj nowe funkcje glukometru Accu-Chek Active, a przekonasz się, że monitorowanie cukrzycy jest łatwe i skuteczne.

 

Smacznie z cukrzycą

Szukasz smacznych przepisów kulinarnych? Zarejestruj się w Klubie "Mój Accu-Chek" i wykorzystaj nasze pomysły pysznych potraw. Więcej.

Na niniejszej stronie internetowej, adresowanej do szerokiego grona odbiorców, podano informacje o produktach. Informacje te mogą być niemożliwe do uzyskania w inny sposób; mogą też niektórych krajów nie dotyczyć. Zaznacza się, że firma Roche nie bierze odpowiedzialności za korzystanie z informacji niezgodnych z procedurami i przepisami prawnymi oraz z zasadami rejestracji lub użytkowania obowiązującymi w kraju zamieszkania użytkownika danego produktu.