Dieta, ach, dieta!
artykuł szósty, 2.06.2011

Coraz cieplej, coraz goręcej, coraz lżejsze ubrania. Coraz to więcej pań w spódnicach i sukienkach, panów w krótkich spodenkach, a czasem nawet bez koszulek. Po głowie zaczyna chodzić plażowanie i… o nie! Jak ja się pokażę ludziom w bikini!?
Co za dużo to nie zdrowo
Po zimowym letargu, świątecznych obżarstwach i tłuszczowych zapasach zapewniających ciepełko pora zrzucić parę kilogramów. Gdy ten pomysł zacznie świtać nam w głowach, natychmiast pojawi się także podstawowe pytanie: no dobra, schudnąć, tylko jak? Gazety, poradniki, książki – wszystkie krzyczą nam o nowych dietach-cud. Dieta kopenhaska, dieta proteinowa, „dieta Kwaśniewskiego", zupki w proszku, kapuśniaki, a najlepiej to zwykła głodówka. Myślicie, że działają? Może i tak, ale nie bez poważnych konsekwencji. Zbyt duża ilość białka nie tylko obciąża nerki. Za dużo tłuszczu to nie tylko cholesterol. Zwykła głodówka i brak węglowodanów może powodować inne ryzyko – szybszego występowania ciał ketonowych. Dla zdrowych osób nie ma to aż tak poważnych konsekwencji. Ale dla osób z cukrzycą – szczególnie przy braku insuliny – może mieć bardzo poważne, ze śpiączką cukrzycową włącznie.
No bo właśnie. Gdy nie jemy węglowodanów, często może wydawać się nam, że w ogóle nie potrzebujemy insuliny, w końcu glikemia wcale (?) nie wzrasta. Co więcej, autorzy i fani poszczególnych diet często zachęcają: „leczy z cukrzycy, nie jesz węglowodanów, więc nie potrzebujesz insuliny, a w zamian spożywasz produkty, które nie powodują wzrostu glikemii”. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że tłuszcze i białka jednak podnoszą poziom cukru we krwi, tylko, że w inny sposób niż węglowodany: nie po godzinie ani dwóch, ale w dłuższym, 3-4 godzinnym czasie od spożycia posiłku. I one także wymagają insuliny. Z resztą, nawet jeśli postanowilibyśmy rozpocząć prawdziwą głodówkę, nie jeść nic przez kilka dni, to i tak nie oznacza to, że nie potrzebujemy insuliny. Potrzebujemy! I o tym trzeba pamiętać.
Insulina musi być
Bo gdy w organizmie nie ma insuliny, komórka nie ma jak pobierać materiału energetycznego z glukozy. Organizm, który energii potrzebuje, zacznie więc pobierać ją z białek i tłuszczu, przy okazji niestety produkując związki ketonowe. I ok – może faktycznie, spalamy tłuszcze i osiągamy cel „chudnięcia”. Ale kosztem pojawienia się w naszym organizmie ciał ketonowych, a w konsekwencji groźnej kwasicy, która może nawet doprowadzić do śpiączki cukrzycowej. A dietą niskowęglowodanową jeszcze nawet ułatwiamy powstanie tego procesu - skoro organizm energię pobiera z glukozy, a najprościej ją uzyskać z węglowodanów, których nie spożywamy, ketony pojawić się mogą nawet szybciej…
No to co, nic się nie da zrobić, by schudnąć? Oczywiście, że się da. Nie zachęcam do stosowania wymienionych wyżej diet, ale jeśli jesteśmy zdeterminowani, to po prostu pamiętajmy o jeszcze bardziej wzmożonej kontroli. I kontrolujmy stan ciał ketonowych w naszych organizmach, do samego końca diety i po niej. Krótkotrwałe i ograniczone czasowo diety mają jednak to do siebie, że choć przynoszą efekt, to często może być on krótkotrwały… na pewno słyszeliście o tzw. efekcie jojo? Dlatego też, jeśli faktycznie chcemy zrzucić na wadze i poprawić swoją sylwetkę, powinniśmy raczej nieco zmodyfikować nasze nawyki jedzeniowe. Zamknąć w szafce słodycze i chipsy, w miarę możliwości odpuścić Fast-foody i słodkie napoje. I najlepiej – skonsultować się z dietetykiem, który pomoże w doborze produktów i ewentualnych modyfikacjach.
Dieta cukrzycowa?
Mówi się, że cukrzyca to choroba wymagająca restrykcyjnej diety. Jakkolwiek w przypadku cukrzycy typu 2 dieta jest jedną z podstaw leczenia, tak w cukrzycy typu 1, szczególnie gdy mamy pompy insulinowe, sama dieta przestaje być podstawowym sposobem na utrzymanie normoglikemii. Skoro mamy pompę, wiemy jakie bolusy podawać na jakie posiłki i odpowiednio dawkujemy insulinę, to nawet jedząc mieszane potrawy możemy i tak mieć poprawne stężenie cukru we krwi. To zaś powoduje, że dieta – jako narzędzie utrzymywania samokontroli – staje się mniej ważna, ważniejsze wydają się być dobre poziomy glikemii. Ale uwaga – w końcu jedzenie ma nie tylko wpływ na glikemię. Ma także wpływ na nasze samopoczucie, wygląd i przede wszystkim, na nasze zdrowie.
Właściwie nie ma czegoś takiego jak „dieta cukrzycowa”, dieta dla cukrzyków. Bardziej zalecenia Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego przypominają ogólne zasady zdrowego żywienia, zalecane wszystkim ludziom, nie tylko tym z cukrzycą. Wszak jedzenie słodyczy, chipsów i hamburgerów nie jest zalecane żadnemu dziecku i dorosłemu, nie tylko temu z cukrzycą typu 1. Wszyscy – zdrowi, chorzy – wiemy, że te produkty nie są zdrowe, i jeśli chcemy dobrze dla swego organizmu, powinniśmy ich unikać.
Jakość a nie ilość
A jakie są reguły zdrowego żywienia? Przede wszystkim chodzi o umiar, jedzenie ilości zgodnej z własnym zapotrzebowaniem energetycznym i odpowiednimi proporcjami. Zaleca się, by 50 procent spożywanej przez nas energii pochodziło z produktów węglowodanowych, z większym naciskiem na cukry złożone i bogate w błonnik, a także o niskim indeksie glikemicznym. Z tego sam cukier powinien stanowić mniej niż 10 procent ogólnie przyjmowanych węglowodanów. Stąd też ograniczenie spożycia słodzonych płynów czy słodkich przekąsek. Bo cukier to ich podstawa. 30 procent spożywanych przez nas kilokalorii powinno pochodzić z tłuszczy. Ale uwaga – zaledwie 10 procent powinno pochodzić z tłuszczy nasyconych, a więc tych pochodzenia zwierzęcego. Pozostałe tłuszcze powinny być jedno- lub wielonienasycone, pochodzące przede wszystkim z roślin. Jeśli chodzi o ilość spożywanego białka, powinniśmy jeść 1 g białka na kilogram należnej masy ciała. Ale uwaga – znów musimy zwracać uwagę na pochodzenie białka – powinniśmy ograniczyć białko odzwierzęce, by zwiększyć ilość spożywanego białka roślinnego. Oprócz tego starajmy się ograniczyć sól (mniej niż 6 g na dobę, ale pamiętajcie, że sól jest niemal w każdym przetworzonym produkcie), spożywać więcej ryb (kwasy omega-3) i przede wszystkim warzyw (antyoksydanty). Te zalecenia dotyczą oczywiście średnich dawek dobowych i są jedynie sugestią dla dietetyków, jak sprawić, by nasza dieta była dla nas lepsza. Co zamienić z czym, co ograniczyć, a czego ilość zwiększyć. Pewne modyfikacje powinny sprawić, że waga stanie się taka, w jakiej nasz organizm najlepiej funkcjonuje, przede wszystkim pod względem zdrowotnym. Jeśli jednak naprawdę chcemy zrzucić parę kilo, to nic nie działa tak, jak… wysiłek fizyczny.
Zbawienny wpływ wysiłku fizycznego na naszą sylwetkę jest ogólnie znany. Z perspektywy cukrzycowej możemy jednak pomyśleć także o dodatkowym aspekcie – gdy się ruszamy, nasz organizm lepiej wykorzystuje insulinę. Wzrasta tzw. insulinowrażliwość, co z jednej strony może być przyczyną hipoglikemii, a z drugiej – powodem dla zmniejszania standardowych dawek insuliny. Jeśli zmniejszamy dawkę (bo potrzebujemy mniej insuliny), zmniejszamy w naszym organizmie także potencjalny głód. Bo insulina może także wpływać na apetyt. Koło się więc zamyka: ćwiczę – potrzebuję mniej insuliny – odczuwam mniejszy głód – mniej jem – chudnę i dalej ćwiczę…
Katarzyna Gajewska
www.edu-cukrzyca.pl
Do góry